• Wpisów: 102
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:17
  • Licznik odwiedzin: 14 457 / 1259 dni
 
esperanza.mia
 
Elena siedziała w domku pani Flowers, cały czas wpatrując się w okno, jakby wyczekiwała, że Bonnie właśnie za minutę tu przybiegnie, do niej, do Eleny. Oszukiwała sama siebie myśląc, że jej przyjaciółce nic nie grozi, że jest u siebie w domu, a Damon nie może jej skrzywdzić. Ale to nie była prawda, czarownica była bóg wie gdzie, a Damon razem z nią i w każdej chwili mógł ją zabić. Elena próbowała odpędzić te myśli od siebie, jednak podświadomość nie dawała za wygraną. Dziewczyna była tak zamyślona, że przestraszyła się, kiedy usłyszała ciepły, niewyraźny głos gospodyni "Podać ci herbaty?" że aż podskoczyła w miejscu
- Tak, bardzo proszę - uśmiechnęła się i niepewnie dodała - Wie pani czy da się Bonnie stamtąd wyciągnąć?
- Nie da się, przykro mi - odpowiedziała nalewając Elenie ciepłej, ziołowej herbaty do filiżanki - Albo wydostanie się albo zostanie tam na zawsze....

Damon przez cały czas od dłuższego czasu próbował obudzić towarzyszkę. Potrząsał ja za ramiona, ale bezwładne ciało czarownicy nie budziło się do życia. Po paru dziesięciu codziennych nieudanych prób Damon postanowił zrobić jedyną rzecz która przychodziła mu do głowy. W swoim wampirzym tempie udał się do kuchni i przyniósł do salonu szklankę pełną zimnej wody. Lekkim, pełnym wdzięku ruchem ręki wylał zawartość szklanego naczynia na bladą twarz Bonnie. Dziewczyna podniosła się do pozycji siedzącej, wciągając w płuca dużą ilość powietrza; czuła się lekko oszołomiona, lecz zachowała trzeźwość umysłu na tyle by wrzasnąć do Damona:
- Oszalałeś?!
- Tylko cię obudziłem - pokazał puste dłonie na dowód i dorzucił - To ty zemdlałaś i się nie budziłaś.
- Ale nie musiałeś oblewać mnie lodowatą wodą! - palnęła odgarniając sklejone włosy na tył pleców
- Nie mogłeś spróbować czegoś innego tylko od razu to?!
- Próbowałem... - odparł ze znudzeniem i zaczął wymieniać wszystkie sposoby, które uczynił by obudzić Bonnie
- Tyle zrobiłeś w niecałe pięć minut? - zdziwiła się
- Nudzę cię od dwóch tygodni - rzekł otwierając szeroko oczy, wskazując palcem na kalendarz
- Co? - Bonnie była oszołomiona, słysząc ile czasu była nieprzytomna
- Tak - uśmiechnął się zalotnie siadając na obitej kanapie obok czarownicy
- To było pytanie retoryczne - oznajmiła, odklejając mokre od wody ubranie z ciała
Obojętnym wzrokiem patrzyła na chłopaka nie wiedząc co powiedzieć. Otarła ciało suchą chusteczką, podnosząc się z miejsca i kierując w stronę piętra
- Twój pokój jest na końcu korytarza, masz tam ubrania - rzucił do dziewczyny - Ja wychodzę - i w mgnieniu oka zniknął z domu Salvatorów
Bonnie weszła na górę i według wskazówek Damona skierowała się na koniec długiego korytarza. Otworzyła drzwi, które zapewne należały  do pokoju, gdzie Damon ja ulokował na czas kiedy się stąd niw wydostaną.
Wchodząc do pomieszczenia prosto w oczy rzuciło się jej olbrzymie łóżko, pościelone w białą, koronkową kołdrę. Po prawej stronie od wejścia postawiona była drewniana komoda z pięcioma szufladkami, a po lewej duża szafa ze złotymi elementami w rogach. Tuż obok wejścia istniały drzwi prowadzące do niewielkiej, ładnej łazienki, w której Bonnie mogła się odświeżyć. Zdjęła z siebie przylegające przesiąknięte wodą ubranie. Położyła je na suszarce i weszła pod prysznic aby zmyć brud, który był na niej od dwóch tygodni. Ciepła woda kapała z jej delikatnego, jasnego ciała do brodzika, zamieniając w olbrzymią szarawą kałużę
Dziewczynie zajęło chwilę wzięcie kąpieli, ale wiedziała, że 14 dni bez mycia to okropne przegięcie, lecz z jednej strony cieszyła się z tego powodu, że Damon nie rozbierał jej aby obmyć ją. Powoli opuściła kabinę prysznicową i stanęła naga przed lustrem. Z radością wpatrywała się w swoje odbicie, czuła się niewinnie i bezbronnie. Kiedy Bonnie popatrzyła na swoje rozczochrane, we wszystkich kierunkach włosy, bez większego namysłu sięgnęła po szczotkę i zaczęła rozczesywać splątane kołtuny. Na palcach wyszła z łazienki w poszukiwaniu ubrania i czystej bielizny. Z ogromnej szafy wyciągnęła czarne, koronkowe figi oraz czarny biustonosz i wciągnęła je na siebie. Podobało się jej to ubranie. Udała się do komody na poszukiwanie jasnej obcisłej bluzki i czarnych, długich, obcisłych getrów, ale ich nie było. W jednej szufladzie leżała bordowa, workowata koszula, zapinana na trzy guziki i szare, krótkie spodenki. Otóż, że było tylko to założyła ubranie i położyła się na łóżko, chwilę późno zasypiając...
*****
I co sądzicie o tym rozdziale piszcie co MA wydarzyć się dalej! A tak w ogóle podoba się wam wygląd? W następnym wpisie odpowiem na wasze pytania ale nadal możecie je zadawać. Pytania mają dotyczyć mojej osoby lub moich rozdziałów, wiec pytajcie śmiało, a na wszystko odpowiem!

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego