• Wpisów: 102
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:17
  • Licznik odwiedzin: 14 457 / 1259 dni
 
esperanza.mia
 
Stefan siedział razem z Alariciem w salonie. Patrzył na poruszającego się wtem i z powrotem Damona, trzymającego ze złością telefon w ręku
- Czemu ona nie odbiera! - klął pod nosem wampir, wykrzywiając twarz w grymasie
- Damon, oddzwoni - uspokajał go brat
- Ta.. na pewno - przewrócił oczami z ironią
- Może śpi? - palnął Alaric wstając i podchodząc do drzwi prowadzących do wyjścia
- Ona? Nigdy, gdzie idziesz? - rzucił Damon
- Do domu, nie będę tu czekał w nieskończoność, jutro zajmiemy się planem - odparł Saltzman
- Chwila, chwila - Damon chwycił mężczyznę za szyję i przystawił do ściany - Miałeś nam pomóc a nie się wymigiwać - popatrzył na jego bladą szyję, lekko wysuwając kły
Alaric przełknął ślinę i popatrzył błagalnie na Stefana
- Damonie - młodszy Salvatore wbił wzrok w brata
- Czego?
- Puść Alarica - wypowiedział to króciutkie zdanie z przesadnym naciskiem
- Ok - opuścił ręce chłopak, ale nie schował kłów natychmiast, odczekał chwilę i dopiero to zrobił
- Jeszcze raz... - zaczął Ric, lecz
Damon mu przerwał
- I co? - warknął - Co możesz mi zrobić? Nie jesteś ode mnie szybszy, silniejszy, czy nawet choć odrobinę sprytniejszy! - dokończył patrząc na przyjaciela lekceważącym spojrzeniem
- A czy przypuściłeś że mogę podrzeć nasz plan na drobne kawałki, i wszystko legnie w gruzach? Mogę cię powstrzymać werbeną, a tak się dobrze składa że zawsze noszę strzykawki przy sobie - uśmiechnął się z wyższością, widząc ze Damon się zmieszał - I... zawsze mogę wydać was szeryf Forbes
- Dobra spokój - zarządził Stefan podnosząc się z kanapy - Alaric, lepiej przyjdź jutro. A ty Damonie - kiwnął na brata głową - zadzwoń do Eleny, i próbuj póki nie odbierze
------------------------
Elena leżała na łóżku rozmyślając nad przepowiednią Boonie, czy coś jej groziło? Czy była bezpieczna? Jej myśli chwiały się jak jabłka na gałązkach, w czasie kiedy powinny już spaść. Nie dawały jej spokoju słowa przyjaciółki, i dlaczego Caroline miała ją znacznie dłuższą. Elena popatrzyła na dłoń, a dokładnie na kreskę którą czarownica nazywała linią życia.
"Nie, nie mogę " - pomyślała dziewczyna przekrzywiając głowę na bok.
Dopiero teraz do Eleny dotarło, że jej telefon dzwonił jak nieopamiętany, nie pozwalając je zostać sam na sam z nieuporządkowanymi myślami. Zerknęła na ekran wyświetlacza, widząc napis Damon. Bez chwili namysłu odebrał przystawiając komórkę do ucha
- Elena! Nic ci nie jest? - zapytał chłopak
- Nie co miałoby być? - zapytała obojętnie, a na dodatek pociągnęła nosem
- Ty płaczesz? - dopytał Damon
- Nie, skądże by znowu - zaśmiała się, zbytnio sztucznie
- Nie wierzę ci, ja dzwonię żeby się tylko zapytać czy wszystko dobrze - wyjąkał, czemu zawsze gdy rozmawiał z Eleną się jąkał?
- Jest jak w najlepszym porządku - zapewniła go i szybko dodała - Muszę kończyć, całuję
Odłożyła telefon i wróciła do niepotrzebnego rozmyślania

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego